czwartek, 14 grudnia 2017

** CIĄG DALSZY NASTĄPIŁ

sobota, 30 czerwca 2012 12:15


udało się
tak wygląda teraz Dom Opata
odzyskał świetność





a ponieważ został bardzo dokładnie przebadany i udało się określić pierwotne kolory to jest teraz taki, jakim go zbudowano, nawet te biało szare paski na parterze

      


Wszystkie elementy z piaskowca udało się uratować i pieczołowicie zakonserwować, oczyścić, odsolić, wyostrzyć rysunek zatarty i zaciapany farbą, uzupełnić ubytki.




Wchodzimy do wnętrza - tak teraz prezentuje się paradny hol wejściowy, duchy Opatów mogą zasnąć spokojnie.



Wejście boczne , stare drzwi rozsypały się w proch, nowe zostały bardzo wiernie odtworzone, tak samo profilowane płyciny i listewki a okucia wykonane według zachowanego, barokowego, gdyby podejść blisko wprawne oko odróżni, które jest prawdziwe ale tak powinno być.




Wchodzimy na piętro - hol reprezentacyjny
fantazyjny barokowy kształt okna zamknięty nową stolarką, okno ma profile według okien starych, kolor stolarki dobrany został starannie by odzwierciedlał ten pierwotny, ukryty pod wieloma warstwami farb późniejszych.




Na drugim piętrze okno równie fantazyjne, zwróćcie uwagę na żyrandole, sporo kłopotu sprawiło mi dobranie odpowiednich, wreszcie zdecydowałam - "Maria Teresa na długim łańcuchu".



       

Pokoje opata, ściany gładkie, bez ozdób, za to parkiet układany według dawnego wzoru. Niestety, musiałam rozrysować układ tej podłogi w skali 1:50, klepka po klepce.
       


       

Boczna klatka schodowa, można sobie spokojnie spacerować i nawet chwycić się pochwytu balustrady. Na fragmencie schodów zachowały się 3 oryginalne barokowe tralki , płaskie, wycinane z desek, według nich wykonano całą balustradę i jest piękna jak dawniej.




Pokażę też zdjęcie drzwi, zdjęcie niezbyt udane ale pokazuje jak pięknie odrobione są drewniane profile, no i klamka.
Niby śmieszny mały szczegół a najwięcej kłopotu sprawił. W tamtym czasie, a był rok 2002, znalezienie klamki, pasującej do kutych, barokowych okuć graniczyło z cudem. Znalazłam ale kosztowała, lepiej nie mówić ile. Inwestor z pieniędzmi, jak to zwykle bywa, miał krucho i z początku mowy o takiej ekstrawagancji nie było. Ale zastosowałam metodę "na jęczenie" i za którymś razem miał tak dość moich jęków, że się złamał i klamka jest, taka, jaka powinna.




I jeszcze na pamiątkę mój rysunek elewacji.
W tamtych latach nie było jeszcze możliwości malowania w komputerze. Rysunek, po wydrukowaniu, naklejało się na tekturkę i malowało temperą. A tu pech, badania można było przeprowadzić dopiero po ustawieniu rusztować więc kolorystykę trzeba było wariantowo albo biało-czerwoną, bo o takiej wspomniano w literaturze, albo zieloną, albo "w stylu epoki" czyli ugrową. No to się namalowałam. W rezultacie na ścianie pokazała się biało-czerwona tylko odwrotna niż myśleliśmy, tło białe, wystrój czerwony. Zawsze mówię - małe jest jadowite, jeden mały budynek a pracy jak przy czterech.



      

Efekt renowacji najbardziej widoczny jest na zestawieniu
hol przed renowacją i ten sam hol już po





Na sam koniec trochę prywaty:
zgłosiliśmy obiekt do konkursu, oczywiście jako wspólne dzieło - inwestora, projektanta i wykonwcy
no i miałam swoje 5 minut, na scenie Zamku Królewskiego odbierałam nagrodę dla Biura, obiekt otrzymał zaszczytny tytuł "Modernizacji Roku" w kategorii budynki zabytkowe






. .z przyjemnością polecam - Malina M*.

jeśli podobał Ci się ten wpis
to wejdź     i zagłosuj


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz