sobota, 04 sierpnia 2012 23:25
a raczej polka-galopka
Las jak marzenie a my jak te psy gończe, mało nóg i oczu nie pogubimy z przejęcia.
Rozchylam igiełki a tu prawdziwek a za chwilkę podgrzybek i stado żółciutkich kurek ...
jegomoście wyjątkowo są szlachetne, z górskiego lasu, i okazałe ... a że nadgryzione ??? ... widać nie tylko mnie zwabiły ...
zupę grzybową, taką z prawdziweczków ... pachnącą, gorącą, z domowymi łazankami - mniammm...
i sosik grzybowy kocham, na cebulce, ze śmietanką, z kartofelkami - mniammm ...
grzybki sama zbierałam, trafiła mi się nie lada gratka, grzybkom też się grsatka trafiła, bo wylądują na wigilijnym stole
a to grzybki bardziej romantyczne ...
od serca - czerwoniutkie ... i uśmiechnięte jakieś takie ... od razu człowiekowi humor się poprawia, jak na te cuda popatrzy ...
tylko rydze przede mną się chowają ... i wcale się im nie dziwie ... tych "grzybków" zbytnią sympatią nie darzę ... niby jadalne, niby smaczne, niby piękne i pożyteczne ... ale przy tym jadowite jakieś takie ....
no i jak by nie odwracać wyszedł mi wpis polityczny ....
. .z przyjemnością polecam - Malina M*.
jeśli podobał Ci się ten wpis
to wejdź




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz