czwartek, 14 grudnia 2017

** OJ DANA, DANA

poniedziałek, 22 października 2012 14:12


nie ma szatana
a świat realny jest poznawa-alny! oj dana !






fakt, szatana nie znalazłam, ale za to jakie substytuty !!!





szatańsko piękne
pod względem kształtu, koloru, smaku i zapachu.






Prawdziwego szatana widziałam tylko raz w życiu, pokazał mi go Tatuś. No nie powiem, pomylić się można. Mniejsze szatanki, zwane goryczakami, to spotykam na każdym kroku ale te poznać łatwo, pod kapeluszem mają lekko różowe zabarwienie no i pieką, jak się je posmakuje.






oj dana, dana, nie ma szatana
a świat realny jest poznawa-alny !

Figę tam poznawalny, chyba dla tego, co się zna, bo dla takiego telekomunikacyjnego tumanka, jak ja, to z poznaniem raczej kiepsko, zwłaszcza jak licho miesza ...

A namieszało tym razem !!!

Zły ogonem machnął i mój ostatni nabytek, cud techniki, liveboks, wziął był i zdechł a żeby było śmieszniej zdechł na wszystkich frontach.
I tak zostałam bez internetu i bez telefonu.

Przez pierwsze dwa dni miałam nadzieję, że jakoś mu „samo” przejdzie i majstrowałam w komputerze na różne sposoby, niestety – nic.
W końcu się poddałam i zadzwoniłam do serwisu, a jakże, sprawdzili, stwierdzili, że u nich chyba w porządku ale kazali czekać 48 godzin.
O motyla noga, wydawało mi się, że to wieki.
Po 48 godzinach okazało się, że mam czekać następne 48. A potem to już musiał przyjść fachowiec.

Fachowiec przyszedł i siedział kilka godzin okazało się, że awarie są dwie, po pierwsze złącze przed budynkiem ma poluzowane styki a po drugie u mnie w gniazdku był zamontowany jakiś kondensator, oczywiście przedpotopowy jak samo gniazdko. Nikt takiego czegoś się nie spodziewał więc dedukcja trwała długo, dopiero jak pan połączył się z bazą, odległą o 2km od mojego domu a miernik pokazał, że odległość ta wynosi 60km zrobiło się jasne. Znaczy komu się zrobiło, temu się zrobiło. Mnie zrobiło się głupio, że takie zabytki techniki mam w domu.

I co, nie ma szatana ???
to kie licho miesza, pytam ...






A wracając do szatańskich substytutów, czyli prawdziweczków, to polecam zupę grzybową.
Ja, wzorem mojej Babci i Mamusi Danusi, zamiast łazanek, dodaję do zupy naleśnik.
Zawsze jak robię naleśniki to sobie dwa albo trzy zawijam w rulonik i do zamrażalnika. Potem do zupy jak znalazł. Wyjmuję zamrożony rulonik, jak trochę odmarznie to ostrym nożem bardzo cieniutko kroję - jak makaron. Jest bardzo delikatny i nadaje zupie specyficzny smak.






Do pomidorowej też się nadaje.

smacznego !!!


. .z przyjemnością polecam - Malina M*.
 
jeśli podobał Ci się ten wpis
to wejdź   


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz