czwartek, 14 grudnia 2017

** RADOŚĆ POD PRZYMUSEM

wtorek, 01 maja 2012 10:39


czasy słusznie minione

dobrowolne pochody, których opuszczenie groziło wyrzuceniem ze szkoły i wilczym biletem,
pamiętam szkolne zbiórki , szturmówki, które upychaliśmy gdzie się dało bo nikt nie chciał nieść tych czerwonych, nagłe zwolnienia lekarskie , ostre zatrucia czy nagłe zapalenia ucha środkowego. Też mi się przytafiało. Ale w szkole jak musiałam to szłam, wiałam dopiero przed trybuną i jakoś mi się zawsze upiekło.
Na studiach to już świadomie protestowałam i żadna ludzka siła nie była w stanie mnie zmusić, podobnie w pracy. Nie i kropka,
ze wszystkimi konsekwencjami, dywanikami na uczelni i brakiem premii w pracy, w moim przypadku nic gorszego mnie za to nie spotkało, chociaż grozili jak tylko mogli
cóż - strachy na Lachy

ale w moim przypadku było już i tak trochę lepiej niż w czasach moich Rodziców, kiedy to Dziadkowie cudem uniknęli więzienia za to, że Mamusia nie płakała gdy umarł Stalin, a nawet, o zgrozo  "śmiały jej się oczy"



to Brzeg, rok 1950 , klasa mojej Mamusi.

Dziewczyny w strojach sportowych wywołują uśmiech na twarzy. Najbardziej "sportowa" to moja Mamusia, maszeruje pierwsza od lewej
sportowa bluzka z falbankami została uszyta ze spadochronu, który wujek przysłał z Anglii jak spadochron przestał mu być potrzebny.
A te majtki, pardon, szorty !!! cud urody

lubię wspomnienia


. .z przyjemnością polecam - Malina M*.
 
jeśli podobał Ci się ten wpis
to wejdź     i zagłosuj


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz