czwartek, 16 sierpnia 2012 8:23
panny sznurem
w mojej rodzinie nie inaczej bywało, panienka ochoczo serce, wianek i rękę oddawała temu, co za Ojczyznę
Hela, siotra mojej Babci romantyczny miała ślub, biały długi welon, przystojny oficer a pod kościołem szpaler ze skrzyżowanych szabel ... a potem przyszły listy polowe, tęsknota, wyrok śmierci. Chciała kogoś przekupić, sprzedała wszystko, ale ten ktoś oszukał. Gdy się dowiedziała coś w mózgu pękło. Zmarła. Więzienie nasi wyzwolili, przynieśli wiadomość -Hela nie żyje, usiadł pod ścianą, nie chciał uciekać. Został tak długo, aż ktoś z Czerwonego Krzyża zabrał go do szpitala. Był cudownym człowiekiem, nigdy się już nie ożenił.
Zawadiacki saper Romuald. Jest rok 1920 a przed nim całe życie. Kilka lat póżniej, moja Babcia Waleria pokochała tego odważnego chłopaka, wiedziała, że gotów będzie "swój życia los na stos, na stos" Umierała ze strachu, gdy jako dowódca AK, organizował w domu zebrania, pod samym nosem NKWD, umierała ze strachu, gdy granaty przewoził w wózeczku dla lalek i na takie akcje zabierał małą Danusię, umierała ze strachu, gdy go zabrali do obozu w Kowlu.
maszerują chłopcy, maszerują
karabiny mokną szary strój
a przed nimi drzewa salutują
bo za naszą Polskę idą w bój
Brat Dziadzia, Bolek, Legionista. Pięknie mu było w mundurze. Eugenia była młodziutka zakochana po uszy, pobrali się, Gienia urodziła synka, niestety przy porodzie zmarła, ich synek żył tylko kilka dni.
Mundur Bolka oglądała już z góry.
a miała co oglądać, Monte Cassino, Tobruk,
cały szlak z Andersem.
Na górnym zdjęciu Bolek drugi od lewej, na dolnym czwarty od prawej, na samej górze, tam gdzie piórem x zaznaczył.
Bolek różne nosił mundury, w mundurze przeszedł pół świata. Czuwała nad nim z góry i pewnie nuciła tam, w niebie, czasem
czerwonee maki na Monte Cassino
bo zamiast rosy piły polską krew
a po tych makach szedł żołnierz i ginął
lecz silniejszy od śmierci był gniew
Panienka Stefa, o błekitnych oczach i mlecznej cerze, rękę oddała Stanisławowi, bratu miojej Babci Walerii.
Długie lata czekała na męża, potem znowu czekała na syna, obaj spotkali się w Iraku w Armii Andersa, wrócili.
Za mundur Kazimiera zapłaciła rozłąką. Józef, na zdjęciu drugi od lewej, pracował w MSZ, dostał rozkaz, wyjechał z Rządem do Rumunii, potem do Szwajcarii, przysyłał zdjęcia w mundurze, nie wrócił do Polski, chciał żonę zabrać do siebie. Kajcia nigdy mu nie wybaczyła, że zostawił ją samą w płonącej Warszawie. Nie chciała zrozumieć, co znaczył rozkaz.
*
Oglądałam wczoraj piękne uroczystości ... minie życie zaśpiewało inną piosenkę
ja to mam szczęście
że w tym momencie
żyć mi przyszło
w Kraju nad Wisłą
ja to mam szczęście
. .z przyjemnością polecam - Malina M*.
jeśli podobał Ci się ten wpis
to wejdź







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz